piątek, 29 sierpnia 2014

Rozdział 38 "Przepraszamy Babciu."

Witajcie w nowym rozdziale.
Trochę się rozleniwiłam od dłuższego czasu nie napisałam żadnego rozdziału za co was ogromnie przepraszam.
Rozdział został napisany na telefonie, więc za ewentualne błędy bardzo przepraszam.
***
Wbiegłem do domu najszybciej jak umiałem.
W drzwiach powitała mnie zmartwiona Ikaros.
-W kuchni.-wyszeptała.
Wbiegłem do pomieszczenia najszybciej jak umiałem i moje najgorsze przypuszczenia okazały się prawdą.
-Ikaros ty idiotko!-zacząłem krzyczeć na cały głos.
Na krześle przede mną siedziała zakneblowana Zakuro Izumi, moja babcia.
Szybko ją rozwiązałem i czekałem na jej reakcje. O dziwo zaczęła się śmiać.
Ikaros posadziła ją na kanapie i wszystko jej wytłumaczyła.
-Ostatecznie to wszystko twoja wina.-podsumowała Ikaros patrząc na mnie.
Zaśmiałem się i wróciłem do parzenia herbaty.
-Takiego powitania się nie spodziewałam.-wyszeptała podstarzała kobieta upijając napój, który przed sekundą postawiłem na blacie.
-Yyyy.... nie jesteś może zmęczona podróżą? Może lepiej będzie, jak pójdziesz się położyć i wypoczniesz?
Babcia popatrzyła to na mnie, to na Ikaros i wyździawiła usta w szyderczym uśmiechu.
 -No tak, racja, nie będę wam przeszkadzać-popatrzyłem ze zdziwieniem na szkarłatnowłosą, która właśnie piła wodę-Wiem, że wy młodzi potrzebujecie trochę czasu dla siebie, stara babcia nie będzie wam do niczego potrzebna. Aż mi się przypomniało, jak twój dziadek kiedyś mnie na sianie...-na te słowa Ikaros automatycznie się zakrztusiła i zrobiła się cała czerwona-Oj kochanienka nie rumień się tak, nikomu nie powiem.-babcia poszła na górę, a Ikaros skierowała wzrok na mnie.
-Bra..
-Nic nie mów, proszę. Przynajmniej ty nic nie mów...
Dziewczyna automatycznie zamilkła i zabrała się za mycie naczyń.
Po paru minutach usłyszałem trzask i pisk Ikaros. Szybko podbiegłem do niej i zobaczyłem, że ma rozciętą rękę.
Pobiegłem po apteczkę i zmusiłem Ikaros, aby dała mi opatrzeć ranę.
-To naprawdę nic takiego. Nie czuje bólu.
Zgardziłem ją zwrokiem i zawiązałem bandarz.
-Boże, Ikaros co ty zrobiłaś?
-Nic takiego się nie stało, nie dramatyzuj...
-Wiesz, lubię dramatyzować. Szczegulnie, jeżeli chodzi o ciebie.
-Ooo.... jaki romantyk się znalazł.-stwierdziła babcia przypatrując się nam- Gołąbeczki, muszę wam powiedzieć, że idę spać. Wam też to radzę.
Babcia poszła do pokoju, a ja poszedłem do toalety, aby się umyć. To samo zaraz po mnie uczyniła Ikaros.
Położyłem się i czekałem, aż szkarłatnowłosa wyjdzie z ubikacji.
Kiedy to zrobiła od razu rzuciła we mnie szczotką do włosów.
-Chyba śnisz!
-Próbuję....
-Dzisiaj z tobą nie śpię. Zwariowałeś!
-Uwaga, napięcie przedmiesiączkowe....
-Prowokujesz...
Zerknąłem na nią i obróciłem się na drógi bok.
-Idź już w końcu spać!!
-Zasnę tylko, jak ty się wyniesiesz!
-DŁUGO SIĘ BĘDZIECIE JESZCZE KŁÓCIĆ? LUDZIE TU PRÓBUJĄ SPAĆ!!
 -Przepraszamy babciu...-wyszeptaliśmy i poszliśmy spać.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 37 "Musimy pogadać."

Witajcie.
Tydzień temu miałam w weekend małą 'przygodę' i nie dodałam rozdziału za co was przepraszam.
***
-Ikaros szybciej. Za chwile się spóźnimy.-krzyczałem z dołu.
To był dzień, w którym szkarłatnowłosa miała iść po raz pierwszy do szkoły po długiej nieobecności.
Dziewczyna zeszła na dół. Ubrała się w swój przerobiony mundurek i zaczęła go poprawiać.
-Przytyłam.-stwierdziła po długim namyśle.
Popatrzyłem na nią a ta od razu popchnęła mnie w stronę wyjścia. 
***
Byliśmy już przy szkole.
Dziewczyna oczywiście znów prostowała swój mundurek, co mnie coraz bardziej wnerwiało.
-Dobrze wyglądasz.
-Wiem, przecież ja zawsze dobrze wyglądam.-pokazała mi język i pobiegła do szkoły.
Oczywiście pobiegłem zaraz za nią. 
Kiedy już ją złapałem zorientowałem się, że dziewczyna jest zdenerwowana. 
-Ikaros o co cho....-popatrzyłem na człowieka, który stał na drugim końcu korytarza. 
-Daisuke Kaibara?-wyszeptała Ikaros. Jej oczy automatycznie zrobiły się całe czerwone. 
Mężczyzna zaczął podchodzić do nas. Ikaros chciała ruszyć w jego stronę, ale chwyciłem ją za rękę i zaprowadziłem pod schody. Było to najcichsze miejsce w szkole. Nikogo tam nigdy nie było.
Dziewczyna zaczęła się wyrywać.
-Puść mnie!-krzyczała na cały głos.
Szybko ją przytuliłem i zasłoniłem jej usta.
-Uspokój się!
-Puść mnie! Rozliczę się z nim. 
-Jesteśmy w szkole idiotko! Uspokój się.-w tej samej chwili zadzwonił dzwonek a my poszliśmy na lekcje.
***
Lekcje się skończyły a my wyszliśmy z klasy.
Do Ikaros od razu podbiegła Haruka razem z Naokim.
-Musimy pogadać.-wydyszała zmęczona Haruka.
Obok nas przeszedł Susumu. Kiedy spojrzał na Naokiego od razu spuścił głowę i przegryzł wargę.
Ikaros, Naoki i Haruka poszli porozmawiać. Ja miałem poczekać na nich, ale byłem zbyt ciekawy o czym będą rozmawiać. 
Tak jak przypuszczałem znalazłem ich na dachu.
Lekko otworzyłem drzwi i zacząłem podsłuchiwać.
-Przecież to co się stało między wami musi coś znaczyć. Jeżeli coś do siebie czujecie, to nie macie co tego ukrywać. Musisz zrobić pierwszy krok, inaczej nigdy nie będziecie razem.-mówiła Ikaros.
-Specjalistka od rad. Dajesz nam rady, których sama nie słuchasz. Gdybyś ich posłuchała to ty i Brandon...-słyszałem głos Haruki.
-Cicho bądź. Ja i Brandon to co innego.
-To nic innego.
-To nic innego. Dziewczyno przejrzyj na oczy. Ty i Brandon jesteście sobie pisani dziewczyno!
-Że nie wspomnę o tobie i Key'u.
-Teraz to już przegięłaś.-powiedziała dziewczyna i otwarła drzwi za którymi stałem.
Zdziwiona patrzyła to na mnie to na Ikaros.
-Jak długo tam stoisz?-spytali wszyscy na raz.
-Ym.....yh....ja właśnie miałem wchodzić. Chciałem ci powiedzieć Ikaros, żebyś uważała.
-Na co?
-Ym....
-Zaczynam się denerwować.....-powiedziała wnerwiona szkarłatnowłosa.
-Ponoć w okolicy grasuje złodziej.-znalazłem rozwiązanie-Musisz uważać jak będziesz dzisiaj w domu. Ja wracam trochę później.
-Yyy....okej.
***
Siedziałem w kawiarni niedaleko domu i popijałem kawę, gdy nagle zadzwonił telefon.
Spojrzałem na ekran i zobaczyłem, że Ikaros dzwoni.

-Brandon szybko!

-Ikaros co się stało?

-Napadli na nas! Ktoś włamał się do domu.
Zdążyłam tą osobę zakneblować, ale cały czas krzyczy.
Mówi, że cię zna. 
Co mam zrobić?

-Nic nie rób! I módl się, żeby to nie była osoba o której myślę.

***
W następnym rozdziale:
*
-Boże, Ikaros coś ty zrobiła!?
*
-Takiego powitania się nie spodziewałam.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 36 "Zamknij się i idź spać!"

Witam was w następnym rozdziale.
Są wakacje, więc rozdziały będą dodawane z małym opóźnieniem :)
To tak ode mnie.
Jestem już w trakcie planowania nowego opowiadania, ponieważ tak jak przypuszczałam na 50 rozdziale powinno się skończyć opowiadanie.
***
-Ikaros! Szybciej! Za chwile zgaszam światło!
Był ten sam dzień tylko parę godzin później.
Dochodziła właśnie północ.
Szkarłatnowłosa weszła do mojego pokoju i usiadła na łóżku.
-O, zrobiłeś sobie posłanie.
-Ty tam śpisz.-powiedziałem kładąc się na łóżko.
Ikaros natychmiastowo wstała i rzuciła we mnie poduszką.
-Jestem kobietą!
-Ja jestem facetem i się wcale tym nie chwale.-wyszeptałem odwracając się plecami do dziewczyny.
Przez chwile było cicho. Wstałem i szybko zauważyłem, że szkarłatnowłosa zniknęła. Poszedłem do kuchni, ale i tam jej nie było.
Otwarłem drzwi od pokoju brata i zauważyłem, że Ikaros leży w jego łóżku. Podszedłem do niej i szturchnąłem ją.
-Czego?
-Co ty tu robisz?
-Nie widać? Śpię.
-Idziesz ze mną.
-Nie.
-Szybciej.-powiedziałem wyszarpując ją z łóżka.
Dziewczyna wstała i przetarła oczy.
-Czego ty ode mnie chcesz?!-wykrzyczała dziewczyna, kiedy ciągnąłem ja do pokoju.
Kiedy weszliśmy do mojego pokoju dziewczyna upadła na podłogę i popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
-Czego ty ode mnie chcesz?
-Martwię się o ciebie.
Dziewczyna westchnęła i zaczęła przewracać oczami.
-A jak coś ci się stanie? Przecież zawszę muszę cię mieć na oku.
Ikaros uśmiechnęła się szyderczo.
-A to niby dlaczego? Jestem aż tak ładna?
-Jeszcze dodatkowo humorów dostałaś.
Dziewczyna usiadła na łóżku i przytuliła się do poduszki.
-W takim razie śpisz na podłodze.
Popatrzyłem na nią coraz bardziej wnerwiony.
-W snach. to mój dom.
-Ja śpię na łóżku.-oświadczyła.
-Dobrze w takim razie załatwimy to inaczej.-powiedziałem i wyciągnąłem Ikaros z pokoju.
-Gdzie mnie ciągniesz?
-A jak myślisz? Obydwoje chcieliśmy spać na łóżku.
Kiedy staliśmy przed drzwiami wepchnąłem do pokoju szkarłatnowłosą. Dziewczyna upadła na łóżko i od razu wstała.
-Idiota, debil, palant...-nie oszczędzała słów.
-O co ci chodzi?
-Jak myślisz, że będę z tobą spała to grubo się mylisz.
Zakluczyłem drzwi i położyłem się. Szkarłatnowłosa zaczęła mnie szturchać, abym oddal jej klucz, ale nie ustępowałem.
Dziewczyna w końcu się poddała i położyła się na skraju łóżka.
-Tylko spróbuj mnie dotknąć a zginiesz.
Uśmiechnąłem się i przysunąłem ja do siebie.
-Ej, co ty robisz?-wyszeptała, kiedy ją przytuliłem.
-Zamknij się i idź spać!-rozkazałem przytulając ją jeszcze mocniej.
-Brandon, teraz to już przegiąłeś.
Szkarłatnowłosa westchnęła i zasnęła.
***
Wdzierające się przez okno promienie słońca obudziły mnie. Niechętnie wstałem i wyszedłem z pokoju.
To co usłyszałem naprawdę mnie zdziwiło.

-Irie uspokój się. Ja to możliwe, że ty i Ito....
Nie denerwuj się. Za chwile do ciebie przyjdę. Tego nie można tak zostawić.
Uspokój się! Mówię, że wszystko będzie dobrze! 
To nie jest możliwe, żebyś ty z Naokim.....
.....pogadamy jak przyjdę.
Cicho bądź! 
Przecież to niemożliwe żebyś ty w Naokim.....
.....za chwile będę. Na razie.-rozłączyła się i wyszła z domu.

***
W następnym rozdziale:
*
Wracamy do szkoły....
....ale nie jest to szkoła, jaką ja i Ikaros zapamiętaliśmy.
*
-Daisuke Kaibara?
*
-Zaczynam się denerwować.....
 *
-Specjalistka od rad. dajesz nam rady, których sama nie słuchasz. Gdybyś ich posłuchała to ty i Brandon...
-Cicho bądź. Ja i Brandon to co innego.

piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 35 "Obiecuje, że przestane cię kochać"

Witajcie.
To ja po tygodniowej przerwie ;3
Dziś dostarczam wam świeży rozdzialik i myślę, że wam się on spodoba.
Oddaje go w wasze ręce.
Aha i podkreślone wersy to to, co nasi bohaterowie mówią razem.
***
Już od tygodnia nurtuje mnie ten sam sen. 
Ikaros, ten mężczyzna, biała suknia....
...ale nie mam pojęcia co dalej.
Za każdym razem wybudzam się z tego snu i staram się przypomnieć, co jest dalej, gdzie prowadzi mnie ta dziewczyna. Szkarłatnowłosa przez cały czas śpi. Nie kazano mi wzywać lekarza, ponieważ Nanako opatrzyła jej ranę. Powiedziała, że wylało się sporo krwi, ale dziewczyna za bardzo nie ucierpiała. Na szczęście było to tylko draśnięcie. Przez cały czas czuwam przy Ikaros czekając, aż się obudzi. Sho nawet nie przyszedł. Powiedział, że nie chce widzieć jej w takim stanie. Zdaje się, że tego widoku by już nie wytrzymał.
Stanąłem nad szkarłatnowłosą i pochyliłem się nad jej ustami.
-Przepraszam.
Pocałowałem ją.
-Obiecuje, że przestane cię kochać.
Kiedy byłem w szpitalu odbyłem z Sho poważną rozmowę. Powiedział, że jeżeli przestane kochać Ikaros to moje życie przestanie być aż tak skomplikowane jak jego. Ale ja nie mogę tak po prostu tego zrobić.
Wyszedłem ze swojego pokoju, który aktualnie zajmowała Ikaros.
Zszedłem do kuchni, zaparzyłem sobie herbatę i usiadłem.
Po chwili usłyszałem skrzypienie schodów i ujrzałem szkarłatnowłosą. Uśmiechnąłem się lekko na widok jej grymasu na twarzy.
-Coś ty mi zrobił ?-naburmuszona usiadła na kanapę.
-Czego się mnie czepiasz? Przecież to ja cię uratowałem.
Ikaros spojrzała na mnie wzrokiem, jakby za chwile miała mnie zabić.
-Znowu jestem w twojej koszuli. Kto ją na mnie założył, ty ?
Usta same otworzyły się ze zdziwienia i rzuciłem nożem w dziewczynę. Ikaros zrobiła szybki unik i złapała nóż w ręce.
-Bez takich. Jak chcesz, żebym sobie poszła to wystarczy powiedzieć.
-Chyba nie myślisz, że jestem taki zboczony?!
Ikaros zrobiła minę zbitego psiaka. Była taka słodka, że ledwo się powstrzymywałem, aby nie podejść i pocałować ją.
-O śpiąca królewna wstała. Może to pocałunek księcia z bajki cię obudził.-szybko zmieniłem temat.
-C...c...CO?!-wykrzyczała i spojrzała w moją stronę rzucając zabójcze spojrzenie.
-Nie martw się, to nie Sho, jego pocałunek nie zadziałał.
-Żartujesz sobie ze mnie.
-Tak. Sho tu nie było, ale z tym pocałunkiem to prawda.
-Już nic nie rozumiem.
-I dobrze. Zabiłabyś mnie, gdybyś się dowiedziała, że kiedy spałaś pocałowałem cię.-powiedziałem, ale szybko zasłoniłem usta.
Natłok informacji musiał spowodować, że mózg Ikaros przestał działać, ponieważ nie ruszyła się z miejsca.
Cholera, Brandon mogłeś się ugryźć w język.
Szybko pobiegłem na górę i zamknąłem się w swoim pokoju.
Przypomniała mi się rozmowa z Sho. Powiedział mi wtedy, że kiedyś chciał pocałować Ikaros kiedy spała, ale na moje szczęście a jego nieszczęście dziewczyna się obudziła i zbiła go tak boleśnie, że przez tydzień nie mógł się ruszać.
Debilu po co rzucałeś w nią nożem. Wiesz co może ci się stać?
Usłyszałem krzyk Ikaros dochodzący z dołu.
-IDIOTA! ZGINIESZ NA MIEJSCU!
W sekundę dziewczyna znalazła się pod moim pokojem próbując go otworzyć.
-Otwieraj!
-Nie.
-Otwieraj!
-Nie.
-Otwieraj dopóki jestem miła.
-Nie jesteś miła.
-Jeżeli otworzysz to przegadamy tą sprawę i wszystko będzie w porządku.
-Nie.
Nie usłyszałem odpowiedzi.
-Ał!-dziewczyna krzyknęła.
Szybko otworzyłem drzwi. Szkarłatnowłosa stała za nimi uśmiechnięta i szyderczo się śmiała trzymając nóż w ręce. Odsunąłem się szybko od drzwi.
Ikaros weszła do mojego pokoju i zaczęła się rozglądać.
-No i gdzie by cię tu powiesić....
To co usłyszałem naprawdę mnie zadziwiło.
-Co ja ci takiego zrobiłem, że chcesz mnie powiesić.
Odwróciła się w moją stronę i z każdym słowem była coraz bliżej mnie. Szybko oparłem się o ramę łóżka ściskając ją najmocniej jak tylko potrafię.
-Po pierwsze kiedy spałam pocałowałeś mnie. To grzech, zapamiętaj. Po drugie okłamałeś mnie, że Sho tu był. Kłamstw to ja nie toleruje. A po trzzecieee....-nie dokończyła, ponieważ poślizgnęła się i upadła na mnie, a ja razem z nią na łóżko.
Patrzyłem w jej niebieskie oczy i myślałem nad tym co mam zrobić. Dziewczyna szybko wstała i wyszła za drzwi.
Usiadłem na łóżku i chwyciłem się za głowę.
-To będzie jeszcze trudniejsze.
Ikaros oparła się o drzwi i westchnęła.
-A po trzecie nawet tego nie czułam. Tego ci nie wybaczę.
-Powstrzymywanie się przy tobie będzie jeszcze trudniejsze niż się wydawało.
***
W następnym rozdziale.
*
-A jak coś ci się stanie? Przecież zawszę muszę cię mieć na oku.
-A to niby dlaczego? Jestem aż tak ładna?
*
-W takim razie śpisz na podłodze.
-W snach. to mój dom.
-Ja śpię na łóżku.
-Dobrze w takim razie załatwimy to inaczej.
*
-Gdzie mnie ciągniesz?
-A jak myślisz? Obydwoje chcieliśmy spać na łóżku.
*
-Brandon, teraz to już przegiąłeś.

piątek, 4 lipca 2014

Rozdział 34 "Czyli co, wojna?"

Cześć.
Chciałabym powiedzieć (raczej napisać), że przez najbliższy tydzień nie dodam rozdziału.
Wyjeżdżam do miejsca, gdzie nie będę mieć internetu.
Mam nadzieje, że mi to wybaczycie :)
~YukinoKaki
***
Wybiegłem z domu i ruszyłem w stronę szkoły, ponieważ miałem się tam spotkać z Sho.
W myślach przez cały czas miałem Ikaros i jej zachowanie. Myślałem, że po wybudzeniu wszystko będzie w porządku, ale się myliłem. Kiedy dotarłem pod szkołę zobaczyłem wysokiego czarnowłosego chłopaka palącego papierosa przed szkołą. Kiedy mnie zobaczył szyderczo się uśmiechnął i ruszył za mną w stronę szkoły. Kiedy dotarłem pod schowek wyszedł z niego Sho. Początkowo się ucieszył, ale sekundę później się wnerwił.
-A ty tu czego?-powiedział kierując wzrok na czarnowłosego mężczyznę.
-Nie cieszysz się że mnie widzisz?
-Daisuke co ty tu robisz?
-Przyszedłem zobaczyć się z moją starą znajomą. Jeżeli wiesz o co mi chodzi to mógłbyś powiedzieć gdzie jest.
-Brandon chyba chciałeś pogadać z tym człowiekiem.
-Co?-spytałem zdziwiony.
-To Daisuke Kaibara człowiek, który sprawił, że Ikaros leży w szpitalu.
Spojrzałem na niego i o mało co nie rzuciłem mu się do gardła.
Czarnowłosy zaśmiał się donośnie i popatrzył na mnie.
-Myślisz, że mógłbyś mi coś zrobić? Ha, żałosne. Przyszedłem zobaczyć tylko moją ulubioną pracownice. Aha i chciałem jeszcze powiedzieć, żebyś pozdrowił ode mnie swojego ojca. Powiedz mu, że dziękuje za przyjęcie mnie do szkoły.
-C..c..CO?!-wykrzyczał zdziwiony Sho.
-Tak, to prawda, ojciec tego tutaj przyjął mnie do szkoły. Chciałem być bliżej mojej przyszłej żony.
-Czyli co, wojna?-ja i białowłosy spytaliśmy w tym samym czasie.
-Jaka wojna? Ja i tak już wygrałem.-powiedział odchodząc.
Popatrzyliśmy na siebie z Sho, po czym mężczyzna stwierdził, że jest za bardzo zmęczony na rozmowę.
W drodze do domu dostałem SMS-a.
~Ikaros ma wyjść ze szpitala. 
Idź do domu, ja się nią zajmę.~

Haruko jeżeli myślisz, że tym mnie uspokoisz to się mylisz. 
Chciałem iść do szpitala, ale zdecydowałem, że jednak pójdę do domu. Ikaros była z Haruką, więc nic nie mogło się stać.
Wróciłem do domu, sciągnąłem buty i usiadłem na kanapie.
Po godzinie rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Leniwie wstałem i powlokłem się do drzwi. To co zobaczyłem sprawiło, że z moich oczu mimowolnie popłynęły łzy. Szkarłatnowłosa stała przed moimi drzwiami cała we krwi.
-Pamiętasz jak mi kiedyś powiedziałeś, że kiedy będę potrzebowała pomocy to mam do ciebie przyjść.
-I..i..Ikaros?
-Proszę pomóż mi.-wyszeptała padając na ziemie.
Zdążyłem ją złapać. Upadła wprost w moje ramiona. Z jej ręki lała się krew, a ja jak dureń stałem w miejscu nie wiedząc co zrobić. Zaniosłem ją do domu i położyłem na kanapę.
-Ikaros, co ci się stało!? Dlaczego masz ranę po postrzale!? Ikaros!-krzyczałem wprost do siebie.
To wszystko moja wina. Gdybym po ciebie poszedł......
....Co ci się stało?....
....Nie martw się, zajmę się tobą. Zamieszkasz ze mną przez najbliższy czas. Nie puszcze cię nigdzie, obiecuje.
***
W następnym rozdziale.
*
-O śpiąca królewna wstała. Może to pocałunek księcia z bajki cię wybudził?
-C..c..CO?!
-Nie martw się, to nie Sho, jego pocałunek nie zadziałał.
-Żartujesz sobie ze mnie?!
-Tak. Sho tu nie było, ale z tym pocałunkiem to prawda.
-Już nic nie rozumiem.
-I dobrze. Zbiłabyś mnie, gdybyś się dowiedziała, że kiedy spałaś to pocałowałem cię.

czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 33 "Bo cię kocham idiotko."

Witajcie.
Jestem strasznie zmęczona, ale bardzo chciałam dodać dzisiaj nowy rozdział, więc oto on :)
Mam nadzieje, że wam się spodoba.
Taki mój prezent na zakończenie roku.
~YukinoKaki
*******
Minął już tydzień odkąd Ikaros wybudziła się ze śpiączki.
Przez cały czas czuwały nad nią pielęgniarki i psycholog. Czasem wpadała w szał, ale po chwili się uspokajała.
Czekałem na korytarzu wpatrując się w białe drzwi. Chciałem, aby wszystko było tak jak wcześniej. Rozdawanie ulotek z Ikaros, czas spędzony na śmianiu się i kłótniach. Ten czas w którym nie wiedziałem, że ją kocham. Ponoć gdy traci się bliską osobę można sobie uświadomić także to, co do niej czułeś. Ja miałem szczęście i nie straciłem Ikaros. 
Zobaczyłem, że drzwi się otwierają i z pomieszczenia wychodzą pielęgniarki razem z psychologiem. Powoli wszedłem do pomieszczenia. Szkarłatnowłosa siedziała na łóżku i pisała coś w pamiętniku. Kiedy podszedłem bliżej dziewczyna zamknęła zeszyt i schowała go pod poduszką. 
Usiadłem na krześle i popatrzyłem na bukiet róż stojący w wazonie na szafce przy łóżku. 
-I jak?-spytałem patrząc jej prosto w oczy. Spostrzegłem, że nawet wzrok ma inny. W jej oczach nie było już tego "czegoś", nie było w nich życia, nie było w nich już jej ducha walki, nie było już w nich starej Ikaros.
-Po co przyszedłeś?
-Nie mogę już cię odwiedzić? Od tamtego zdarzenia widzieliśmy się tylko raz. 
Dziewczyna szybko spuściła wzrok w dół szukając jakieś wymówki.
-Spokojnie, wiem o wszystkim. Sho mi powiedział. Chciałbym się tylko dowiedzieć dlaczego nie powiedziałaś mi o tym. I jeszcze zauważyłem, że dostałaś róże. Kto ci je dał?
-Ym...am...dostałam je od Sho. Trzydzieści róż potrafi doprowadzić do płaczu niejedną kobietę, ale dlaczego ja się z nich nie ucieszyłam? 
-Co?-spytałem wpatrując się w Ikaros.
-Zaczynam mieć już tego dość. Czasami myślę nawet nad skończeniem ze sobą.-powiedziała wyciągając z szafki pistolet. Jej oczy zrobiły się szkarłatne tak jak jej włosy-To wszystko to dla mnie za wiele. Najlepiej będzie jak ze sobą skończę, pozbędę się problemu i obciążenia dla wszystkich.-przystawiła sobie spluwę do głowy-Naprawdę przepraszam.-wyszeptała.
-Spokojnie, nie rób tego. 
-Dlaczego, dlaczego miałabym tego nie robić?!-wykrzyczała ze łzami w oczach
Bo cię kocham idiotko. Jak się zabijesz, to ja też ze sobą skończę, ale nigdy ci tego nie powiem, ponieważ wtedy już nigdy cię nie zobaczę.
-Oddaj mi broń, spokojnie, oddaj ją.
-Nie!-wykrzyczała naciskając na spust.
Zamknąłem oczy, ale po chwili je otworzyłem. Nie słyszałem nic, nie było słychać strzału. Popatrzyłem na zdziwioną szkarłatnowłosą, która trzymała i naciskała spust.
Odetchnąłem z ulgą.
-Na szczęście magazynek nie był załadowany.
Ikaros upuściła broń i wtuliła twarz w dłonie. 
-Spojrzysz na mnie.
Zero odpowiedzi.
-Spojrzysz na mnie czy nie?-powiedziałem powoli wpadając w szał
-Nie! Wynoś się stąd.
-Co chciałaś przez to osiągnąć?! Wnerwić mnie?!
Wstałem z krzesła i wyszedłem, ponieważ pielęgniarki właśnie wróciły na sale. Zobaczyły Ikaros i broń na podłodze, więc domyśliły się co się tam działo.
Wyciągnąłem komórkę z kieszeni i szybko wybrałem numer. Z telefonu odezwał się nieco wnerwiony mężczyzna.

-Rozjebie mu łeb jak go znajdę. Nie daruje skurwielowi, słyszałeś?

-Czyli się zgadzasz?-usłyszałem tryumfujący śmiech z drugiej strony.

-Tak. Załatw resztę i powiedz mi kiedy będziemy gotowi wkroczyć.

-Jeszcze nigdy tak się nie cieszyłem, że cię poznałem.

-Szczerze, to ja też.-powiedziałem rozłączając się.

Poszedłem do domu i już na wstępie powitał mnie krzyk mojego brata. 
-No? U kogo teraz będzie mieszkać?
-Kto?-spytałem zdejmując bluzę.
-Ty!
-Od początku. O co tu chodzi?
-Ja i twój ojciec wyjeżdżamy na miesiąc do Hiszpanii a twój brat musi wracać do pracy.
-Czyli, że was wszystkich nie będzie przez miesiąc w domu?
-Tak.
-Mogę zostać sam. W razie czego będziecie dzwonić, ale i tak wątpię czy odbiorę. Przez cały czas będę w szpitalu. 
-Dobrze, to my idziemy się wyspać.
-Czyli, że już jutro wylatujecie? 
-Tak. Wiesz, że twoja matka uwielbia planować wyjazdy na szybko.-powiedział ojciec wchodząc na górę.
Wszyscy poszli do swoich pokoi, a kiedy Reiko wchodziła po schodach puściła oczko w moją stronę.
Tsssaaa.....mam jakieś dziwne wrażenie, że miała w tym jakiś cel. 
****
02.06.XXXXr.
To wszystko mnie już przerasta.
Moje myśli krążą w okół tego wydarzenia. Było tam tak okropnie, nic nie widziałam. Jestem ciekawa, czy mogłabym kiedykolwiek być szczęśliwa z kimś. Mam jakieś złe przeczucia co do następnych dni tatusiu. Myślę, że w najbliższych dniach coś zakłóci moje życie jeszcze bardziej. Możliwe, że je zrujnuje. Chciałabym, abyś był przy mnie i mi coś doradził.
Ikaros Hanari
***
W następnym rozdziale.
*
-Ikaros ma wyjść ze szpitala.
*
-Proszę pomóż mi.-wyszeptała padając na ziemie
-Ikaros, co ci się stało!? Dlaczego masz ranę po postrzale!? Ikaros!

niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 32 "Na fryzjerce, ale jak Naoki się nawinie to też spoko."

Cześć.
Jestem trochę zmęczona, ale postanowiłam dzisiaj napisać rozdział. 
Więc nie będę zanudzać i zaproszę was do czytania :)
***
-Przykro mi, ale na ten moment pozostaje nam tylko czekanie. Stan przez cały czas jest stabilny. Przewidujemy, że w najbliższych dniach może się wybudzić. To wszystko, jeżeli państwo pozwolą oddale się.-powiedział lekarz.
Wszyscy staliśmy jak wryci. Trzy miesiące czekania, czekana na te słowa, że wkrótce Ikaros się obudzi.
Popatrzyłem na Sho, który nie krył swojego zdziwienia, stał z otwartą buzią. Nanako podeszła i kopnęła go w kostkę. Sho i Nanako wymienili parę ostrych zdań, po czym odwrócili się od siebie. Podszedłem do okna sali, w której leżała Ikaros. Zleciłem przeniesienie jej na oddział dla Vip'ów, oczywiście za dodatkową opłatą. Chwyciłem za klamkę i wszedłem powoli do pomieszczenia. W tym pokoju czułem się jeszcze gorzej. Można powiedzieć, że dobijało mnie to wszystko. Czekanie na Ikaros było nie do zniesienia, tak samo jak widok jej w tym stanie. Podszedłem do łóżka i usiadłem na krześle.
-Wiesz, że wszyscy na ciebie czekamy? Ja i Sho wpadamy w szał, kiedy widzimy cię taką. Chciałbym, abyś słyszała to co mówię, ponieważ już nigdy nie odwarze się tego powiedzieć. Nie chcę, żebyś odchodziła ode mnie tylko dlatego, że cię kocham. Tak, kocham cię, ale wiem, że jeśli ci o tym powiem to znikniesz z mojego życia raz na zawsze. Będę szczęśliwy, jeżeli zostaniesz przy mnie nie wiedząc o tym co czuje. Chcę cię widzieć codziennie uśmiechniętą i pełną życia, więc obudź się i powiedz, że już jesteś, że nie zostawisz już nas, proszę.-wyszeptałem opadając na łóżko i zasypiając.
Miałem strasznie dziwny sen. Śnił mi się niebieskowłosy mężczyzna, przy którym stała Ikaros ubrana w przepiękną białą sukienkę. Dziewczyna uśmiechnęła się i chwyciła mnie za rękę.
-Idziemy?-spytała swoim słodkim głosikiem prowadząc mnie wzdłuż......
Ocknąłem się ze snu, ponieważ poczułem, że coś się rusza. Przetarłem oczy i ujrzałem wstającą Ikaros. Dziewczyna próbowała wstać, ale szybko podbiegłem do niej i zatrzymałem ją. Szkarłatnowłosa spojrzała na mnie i popatrzyła na pomieszczenie w którym się znajdowaliśmy.
-G..g..gdzie jesteśmy?
-W szpitalu. Zaczekaj, pójdę po lekarzy.
-Nie idź.-wyszeptała chwytając mnie za rękę.
-Połóż się. Nie pójdę, jak się położysz, zgoda?
-Yhm.
Szkarłatnowłosa położyła się a ja nakryłem ją kołdrą. Patrzyłem, jak przewraca się z jednego boku na drugi nie mogąc zasnąć. Uśmiechnąłem się i przytuliłem ją.
-C..c..co ty robisz?
-Nic. Po prostu ciesze się, że nic ci nie jest.-wyszeptałem tuląc ją mocniej.
Ikaros spojrzała na mnie ze zdziwieniem, odepchnęła mnie i posmutniała. Dotknąłem jej ramienia na co ta zaczęła krzyczeć. Od razu do pokoju wbiegły pielęgniarki i  wyprowadziły mnie z sali. Niektóre zostały przy Ikaros próbując ją uspokoić.
Stałem na korytarzu wpatrując się przez okno do sali co się dzieje z Ikaros. Nie mogłem uwierzyć, że coś takiego się dzieje z Ikaros. Że po tym wszystkim odepchnie mnie i zacznie krzyczeć.


Co się z tobą dzieje Ikaros? Wiem, że to musiało być dla ciebie ciężkie przeżycie, ale proszę, nie rób tak więcej. Obiecuje ci, że ja i Sho znajdziemy tego skurwiela, który cię tak załatwił. Od teraz obiecuje, że będę przy tobie, więc wyzdrowiej, dobrze?

Usłyszałem, że ktoś biegnie przez korytarz. Człowiek ten zatrzymał się obok mnie a ja wybuchłem śmiechem. Popatrzyłem na tą osobę nie mogąc powstrzymać łez.
-Stary, coś ty sobie zrobił.
-Zamknij się! Fryzjerce pomyliły się farby i teraz muszę tak wyglądać. Chciałem się farbnąć na szary, ale laska mnie tak załatwiła.
-Susumu, naprawdę do twarzy ci w brązowym.
-Idiota, idiota, idiota!
-Chyba nie chcesz się teraz ze mną kłócić? Poza tym jestem zmęczony.
-Idę wyładować swoją złość.
-Niby gdzie?
-Na fryzjerce, ale jak Naoki się nawinie to też spoko.
Spojrzałem na niego ze zdziwieniem i po chwili znowu się zaśmiałem. Ostatnio przybity Susumu zaczął znów się śmiać.
Wydaje mi się, że wszystko wraca do normy.
W tamtej chwili już bardziej nie mogłem się mylić.
***
Czarnowłosy mężczyzna siedział w fotelu, a tuż obok niego płaszczyły się dwie kobiety.
Chłopak wstał i podszedł do stolika biorąc do ręki trzy zdjęcia.
Zaczął się śmiać i powoli wrzucił je do kominka, zostawiając w ręce środkową fotografie.
-Jeszcze się przekonamy kto wygra tę wojnę. Brandonie, paniczu Sho, jesteście skończeni.
***
W następnym rozdziale.
*
-Spojrzysz na mnie czy nie?
-Nie! Wynoś się stąd!
*
-I co? Podziałało?
*
-No to? U kogo teraz będzie mieszkać?